Jednym z najczęstszych powodów, dla których dorośli odkładają naukę angielskiego, jest przekonanie, że po prostu nie mają na nią czasu. Praca, dom, obowiązki, zmęczenie i sprawy, które pojawiają się nagle, skutecznie wypychają język na koniec listy. W praktyce nie chodzi jednak o całkowity brak czasu, ale o sposób, w jaki próbujemy tę naukę wcisnąć w dzień, który i tak jest już pełny.
Wielu dorosłych wyobraża sobie naukę jako długą sesję przy biurku. Minimum godzina, cisza, skupienie i poczucie, że teraz naprawdę się uczę. Problem w tym, że takie warunki rzadko się zdarzają. Gdy dzień mija szybko, a energii jest coraz mniej, nauka zaczyna przegrywać z odpoczynkiem. W efekcie pojawia się frustracja i poczucie winy, że znowu się nie udało.
Pierwszym krokiem jest zmiana nastawienia. Wiele osób traci energię już na samą myśl o nauce, bo w głowie pojawia się wizja całego procesu. Trzeba usiąść, skupić się, zrobić coś porządnie i najlepiej od razu zobaczyć efekt. Tymczasem w codziennym życiu rzadko działamy w ten sposób. Wiele rzeczy robimy mimo braku ochoty i bez długiego zastanawiania się nad sensem. Po prostu zaczynamy. Z językiem może być podobnie. Nie musi być wydarzeniem ani specjalnym momentem dnia. Może stać się zwykłym elementem codziennych czynności, czymś tak naturalnym jak przygotowanie posiłku czy ogarnięcie spraw domowych. Gdy przestajesz czekać na idealny moment (który, nigdy nie nadejdzie), łatwiej zrobić pierwszy krok.
Kiedy przestajesz traktować naukę jako wielkie zadanie, łatwiej znaleźć na nią miejsce. Jednym z najprostszych rozwiązań jest wpisanie w kalendarz stałego bloku czasowego. Nie godziny ani dwóch. Wystarczy piętnaście lub dwadzieścia minut. Taki wpis w kalendarzu elektronicznym działa jak spotkanie z samym sobą. Nie zastanawiasz się, czy dziś się uczysz. Masz to wpisane i traktujesz jak inne obowiązki.
Warto też być wobec siebie bardziej wyrozumiałym i realistycznym. Dorośli często narzucają sobie zbyt ambitne plany, które trudno utrzymać w praktyce. Godzinne lekcje raz w tygodniu wyglądają dobrze na papierze, ale jedno niespodziewane spotkanie czy pilna sprawa potrafią je zablokować. Krótsze, regularne kontakty z językiem budują ciągłość, a ciągłość jest ważniejsza niż długość pojedynczej sesji.
Czas na naukę angielskiego rzadko „znajduje się” sam. On się pojawia wtedy, gdy zmieniasz sposób myślenia o nauce. Gdy język przestaje być dodatkowym obowiązkiem, a zaczyna być częścią codziennych działań, przestaje też wymagać specjalnych warunków.


