Wielu dorosłych ma dziś podobne doświadczenie z nauką języka angielskiego. Uczą się nowych słów, zapisują je w zeszycie, korzystają z aplikacji, powtarzają listy słownictwa, niektórzy nawet zapamiętują 40 słówek na godzinę i… mimo to po kilku dniach mają wrażenie, że wszystko gdzieś znika. Słówka, które wczoraj były oczywiste, dziś nie chcą się pojawić w głowie. To rodzi frustrację i poczucie, że coś jest nie tak z pamięcią albo z samą nauką.
Problem rzadko polega na tym, że uczysz się za mało. Częściej chodzi o to, w jaki sposób słowa funkcjonują w Twojej głowie. Większość dorosłych uczy się słownictwa po to, żeby je rozpoznać – w tekście, nagraniu, ćwiczeniu. Tymczasem mówienie wymaga czegoś innego: umiejętności samodzielnego sięgnięcia po słowo w konkretnej sytuacji. To dlatego możesz rozumieć artykuł albo film po angielsku, a jednocześnie nie być w stanie użyć tych samych słów w rozmowie. One istnieją w pamięci, ale tylko pasywnie. Nie były ćwiczone jako narzędzie reakcji, tylko jako informacja do rozpoznania.
Dorosłe życie dodatkowo pogłębia ten problem. Nauka często odbywa się „przy okazji”, bez kontekstu i bez realnej potrzeby użycia języka. Mózg zapisuje wtedy słowa jako coś drugorzędnego, co nie musi być dostępne od ręki. W rozmowie liczy się jednak szybkość i automatyzm – a tego nie da się zbudować samym zapamiętywaniem.
Dlatego kluczowa zmiana polega na przesunięciu uwagi z uczenia się na używanie. Zamiast pytać: „ile dziś słówek się nauczyłem?”, lepiej zapytać: „ile razy dziś użyłem angielskiego?”. Nawet w bardzo prosty sposób – w myślach, na głos, w jednym zdaniu. To nie jest drobna różnica językowa, ale zmiana podejścia do całego procesu. Uczenie się kojarzy się z zapamiętywaniem; ćwiczenie z używaniem. Język zaczyna działać dopiero wtedy, gdy jest używany. Wystarczy wziąć kilka nowych słów i spróbować wpleść je w codzienne sytuacje. Opisać, co robisz, co planujesz, co Cię denerwuje albo cieszy. Nie chodzi o poprawność ani o długie wypowiedzi. Chodzi o to, by słowo zostało użyte w działaniu, a nie tylko zapisane.
Dorośli często odkładają mówienie na moment, w którym poczują się „gotowi”. Chcą najpierw nauczyć się więcej słów, żeby dopiero potem zacząć ich używać. Problem polega na tym, że gotowość nie pojawia się sama. Ona powstaje w trakcie praktyki. Słownictwo nie utrwala się przez ilość powtórek, ale przez ilość sytuacji, w których zostało użyte. Dlatego tak ważne jest, aby słowa nie istniały tylko w zeszycie lub aplikacji. Muszą pojawić się w Twoim życiu, w pracy, w myślach, w prostych reakcjach, w niedoskonałych zdaniach – nawet z błędami. Każde takie użycie sprawia, że kolejnym razem słowo przychodzi szybciej i naturalniej.
Właśnie takiej przestrzeni do ćwiczenia i praktyki potrzebują dorośli uczący się języka. W Szkole Bez wymówek skupiamy się na tym, aby słownictwo było używane, a nie tylko omawiane. Bez presji i bez wrażenia, że ciągle czegoś brakuje. Bo język zaczyna działać nie wtedy, gdy uczysz się więcej, ale wtedy, gdy zaczynasz ćwiczyć to, co już znasz.


